„Zupełnie mnie nie rozumiesz!”, „Jesteś skupiony tylko na sobie!” – ile razy słyszeliśmy takie słowa w relacjach, czując jednocześnie absolutną bezradność, bo przecież nasze intencje były czyste? Kiedy podczas moich sesji pacjenci i pary opowiadają o swoich kryzysach, niezwykle często zauważam jeden, bolesny schemat. To nie brak miłości czy zła wola niszczy ich porozumienie. To zderzenie dwóch zupełnie innych światów neurologicznych.
Czytaj dalej „Dwa systemy operacyjne w jednym domu. Dlaczego tak trudno nam się zrozumieć, czyli o zjawisku podwójnej empatii.”Krzyczące ciało, milczący umysł. Czym naprawdę jest aleksytymia?
„Wszyscy dookoła wiedzą, że jestem wściekła, a ja sama dowiaduję się o tym ostatnia, i to najczęściej z ich reakcji” – powiedziała jedna z moich pacjentek – zdiagnozowana z ADHD, niezwykle żywa, ekspresyjna, w nieustannym ruchu, gestykulująca z energią godną dyrygenta. Po jej twarzy i ciele można czytać jak w otwartej księdze. Kłopot polega na tym, że ona sama tej księgi nie potrafi zinterpretować. Dla otoczenia jej stany emocjonalne są uderzająco wręcz oczywiste, dla niej samej – stanowią nieprzeniknioną zagadkę. Jak to możliwe, że ktoś, kto dosłownie wibruje od emocji, nie ma pojęcia, co w danej chwili czuje? Odpowiedź kryje się za zjawiskiem, które w psychologii nazywamy aleksytymią.
Czytaj dalej „Krzyczące ciało, milczący umysł. Czym naprawdę jest aleksytymia?”Zwarcie w systemie operacyjnym. Neurobiologiczny klincz między głodem akceptacji a obroną autonomii (RSD i PDA)
„Nic nie planuję, na nikogo nie liczę, z nikim się nie wiążę, bo to i tak zawsze kończy się katastrofą” – to zdanie wielokrotnie rozbrzmiewa w ciszy mojego gabinetu. Zwłaszcza podczas tych dłuższych, 90-minutowych sesji, kiedy pacjent ma wreszcie przestrzeń, by przestać się maskować i pozwolić, by opadło z niego potężne napięcie. Z zewnątrz taka postawa jest natychmiast oceniana przez społeczeństwo. Słyszymy etykiety: pesymista, malkontent, cynik, osoba trudna w relacjach.
Czytaj dalej „Zwarcie w systemie operacyjnym. Neurobiologiczny klincz między głodem akceptacji a obroną autonomii (RSD i PDA)”Bunt, który nie jest buntem. Kiedy każde „musisz” fizycznie boli, czyli o PDA w świecie neuroatypowym
„Chcę to zrobić. Zaplanowałem to, wiem, jak to zrobić i nawet miałem na to ochotę. Ale w momencie, gdy partner o to poprosił, a w mojej głowie zapaliła się lampka z napisem musisz, poczułem paraliż. Nie zrobię tego. Mój mózg po prostu zaciągnął hamulec ręczny” – opisywał na sesji jeden z moich klientów. Ile razy, obserwując kogoś bliskiego, a może patrząc we własne odbicie, widzieliśmy ten sam bolesny schemat?
Czytaj dalej „Bunt, który nie jest buntem. Kiedy każde „musisz” fizycznie boli, czyli o PDA w świecie neuroatypowym”Kiedy słowo rani jak ostrze. Dwie twarze wrażliwości na odrzucenie w neuroatypowym świecie
„Znowu robisz z igły widły, przecież nic takiego nie powiedziałem!” – ilu z nas słyszało te słowa od partnera, szefa czy przyjaciela, czując jednocześnie, jakby grunt usuwał się nam spod stóp? Społeczeństwo od lat karmi nas mitem „grubej skóry”. Słyszymy, że powinniśmy nabrać dystansu, nie brać wszystkiego do siebie i po prostu „puścić to płazem”. Problem polega na tym, że dla pewnej grupy osób ten powszechny, dobrze brzmiący frazes jest absolutnie niemożliwy do zrealizowania. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że ich układ nerwowy funkcjonuje w zupełnie innych realiach.
Czytaj dalej „Kiedy słowo rani jak ostrze. Dwie twarze wrażliwości na odrzucenie w neuroatypowym świecie”Scenariusze spod choinki – o rolach w rodzinie dysfunkcyjnej
Od najmłodszych lat słyszałem, że te “prawdziwe święta” spędza się zawsze w rodzinie, z rodziną czy rodzinnie – najlepiej w towarzystwie wszystkich żyjących pokoleń własnego drzewa genealogicznego, które akurat w zbliżające się Boże Narodzenie, symbolicznie przybierze postać choinki. Jako dziecko wyobrażałem sobie, jak bardzo muszą być nieszczęśliwi ludzie, spędzający ten dzień samotnie albo tylko w towarzystwie przyjaciół bądź partnera. Ale czy zawsze tak właśnie jest? Przecież dla niektórych osób, święta są ogromnym stresem, serią niekończących się napięć i konfliktów, przymusem tradycji – powrotem do miejsca i ludzi którzy jako rodzina zawiedli, emocjonalnie zranili. A tutaj “klops” – trzeba być miłym, dzielić się opłatkiem i życzyć sobie “Wesołych Świąt” tylko, że “w środku” już jakoś tak wesoło nie jest… Pozostaje nam jeszcze rozdanie wszystkim prezentów, czyli rola “Świętego Mikołaja” – jako wyraz troski i miłości do osób które powinniśmy tak bardzo kochać – wchodząc w nią, na chwilę zapominamy o bolesnej przeszłości DDA/DDD. Ta rola, tak, jak i inne role z przeszłości, pomaga nam jakoś te święta przetrwać – po raz kolejny udawać, że wszystko w naszej rodzinie jest dobrze.
Czytaj dalej „Scenariusze spod choinki – o rolach w rodzinie dysfunkcyjnej”