Bunt, który nie jest buntem. Kiedy każde „musisz” fizycznie boli, czyli o PDA w świecie neuroatypowym

„Chcę to zrobić. Zaplanowałem to, wiem, jak to zrobić i nawet miałem na to ochotę. Ale w momencie, gdy partner o to poprosił, a w mojej głowie zapaliła się lampka z napisem musisz, poczułem paraliż. Nie zrobię tego. Mój mózg po prostu zaciągnął hamulec ręczny” – opisywał na sesji jeden z moich klientów. Ile razy, obserwując kogoś bliskiego, a może patrząc we własne odbicie, widzieliśmy ten sam bolesny schemat?

Społeczeństwo ma na to gotowe, szybkie łatki: lenistwo, brak dyscypliny, krnąbrność, a w przypadku dzieci – bycie niegrzecznym i rozpuszczonym. Od najmłodszych lat słyszymy, że życie składa się z obowiązków, a kluczem do dorosłego sukcesu jest zaciśnięcie zębów i realizacja powierzonych nam zadań. Co jednak, gdy dla pewnej grupy osób neuroatypowych, każde, nawet najmniejsze żądanie, nie jest odbierane jako zwykła prośba, lecz jako śmiertelne zagrożenie dla ich autonomii?

Oto świat PDA (Pathological Demand Avoidance), mechanizmu, który obezwładnia ludzki umysł, niezależnie od tego, czy mówimy o spektrum autyzmu, ADHD, czy ich wyczerpującej fuzji.

Czytaj dalej „Bunt, który nie jest buntem. Kiedy każde „musisz” fizycznie boli, czyli o PDA w świecie neuroatypowym”

Kiedy słowo rani jak ostrze. Dwie twarze wrażliwości na odrzucenie w neuroatypowym świecie

„Znowu robisz z igły widły, przecież nic takiego nie powiedziałem!” – ilu z nas słyszało te słowa od partnera, szefa czy przyjaciela, czując jednocześnie, jakby grunt usuwał się nam spod stóp? Społeczeństwo od lat karmi nas mitem „grubej skóry”. Słyszymy, że powinniśmy nabrać dystansu, nie brać wszystkiego do siebie i po prostu „puścić to płazem”. Problem polega na tym, że dla pewnej grupy osób ten powszechny, dobrze brzmiący frazes jest absolutnie niemożliwy do zrealizowania. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że ich układ nerwowy funkcjonuje na zupełnie innych obrotach.

Czytaj dalej „Kiedy słowo rani jak ostrze. Dwie twarze wrażliwości na odrzucenie w neuroatypowym świecie”

Scenariusze spod choinki – o rolach w rodzinie dysfunkcyjnej

Od najmłodszych lat słyszałem, że te “prawdziwe święta” spędza się zawsze w rodzinie, z rodziną czy rodzinnie – najlepiej w towarzystwie wszystkich żyjących pokoleń własnego drzewa genealogicznego, które akurat w zbliżające się Boże Narodzenie, symbolicznie przybierze postać choinki. Jako dziecko wyobrażałem sobie, jak bardzo muszą być nieszczęśliwi ludzie, spędzający ten dzień samotnie albo tylko w towarzystwie przyjaciół bądź partnera. Ale czy zawsze tak właśnie jest? Przecież dla niektórych osób, święta są ogromnym stresem, serią niekończących się napięć i konfliktów, przymusem tradycji – powrotem do miejsca i ludzi którzy jako rodzina zawiedli, emocjonalnie zranili. A tutaj “klops” – trzeba być miłym, dzielić się opłatkiem i życzyć sobie “Wesołych Świąt” tylko, że “w środku” już jakoś tak wesoło nie jest… Pozostaje nam jeszcze rozdanie wszystkim prezentów, czyli rola “Świętego Mikołaja” – jako wyraz troski i miłości do osób które powinniśmy tak bardzo kochać – wchodząc w nią, na chwilę zapominamy o bolesnej przeszłości DDA/DDD. Ta rola, tak, jak i inne role z przeszłości, pomaga nam jakoś te święta przetrwać – po raz kolejny udawać, że wszystko w naszej rodzinie jest dobrze.

Czytaj dalej „Scenariusze spod choinki – o rolach w rodzinie dysfunkcyjnej”

Mechanizmy obronne – jak zniekształcamy rzeczywistość i oszukujemy samych siebie. Cz. 2

Introjekcja (internalizacja)

Introjekcja jest odwrotnością projekcji (zob. wcześniej). Polega na błędnym postrzeganiu wewnątrz siebie tego, co pochodzi z zewnętrznego świata. Najłatwiej można ją zaobserwować u małych dzieci, które nieświadomie introjektują cechy rodziców, zachowując się w podobny sposób do nich. W pozytywnym sensie, introjekcja czy też internalizacja, jest ważnym elementem rozwoju, jako mechanizm wspomagający utajone uczenie się – w ten sposób dziecko “uwewnętrznia” w swoim umyśle normy i reguły społeczne, poprzez internalizację zachowań ważnych bliskich osób. Są oczywiście i “ciemne strony” tego procesu. Czytaj dalej „Mechanizmy obronne – jak zniekształcamy rzeczywistość i oszukujemy samych siebie. Cz. 2”

Mechanizmy obronne – jak zniekształcamy rzeczywistość i oszukujemy samych siebie (Cz. 1)

Projekcja, wyparcie, idealizacja… Myślę, że te pojęcia, dla wielu osób nie są już obce. Wywodzące się jeszcze z czasów Freudowskiej psychoanalizy, inspirowały dużo psychologicznych badań i terapeutycznych interpretacji, aby ostatecznie przeniknąć do potocznego języka. Ale o co właściwie w tym wszystkim chodzi? Nazwa “Mechanizmy obronne” sugerowałaby, że to jakiś psychiczny system służący defensywnie – tylko przed czym/kim? Co właściwie wymaga obrony, a co/kto atakuje? Chciałbym napisać tutaj o tym, co zawsze mnie fascynowało – w jak bardzo wyrafinowany oraz skuteczny sposób, potrafimy nie dopuszczać prawdy o innym człowieku, czy też o nas samych i jak bardzo tej prawdy nie chcemy… Czytaj dalej „Mechanizmy obronne – jak zniekształcamy rzeczywistość i oszukujemy samych siebie (Cz. 1)”