„Nic nie planuję, na nikogo nie liczę, z nikim się nie wiążę, bo to i tak zawsze kończy się katastrofą” – to zdanie wielokrotnie rozbrzmiewa w ciszy mojego gabinetu. Zwłaszcza podczas tych dłuższych, 90-minutowych sesji, kiedy pacjent ma wreszcie przestrzeń, by przestać się maskować i pozwolić, by opadło z niego potężne napięcie. Z zewnątrz taka postawa jest natychmiast oceniana przez społeczeństwo. Słyszymy etykiety: pesymista, malkontent, cynik, osoba trudna w relacjach.
Czytaj dalej „Zwarcie w systemie operacyjnym. Neurobiologiczny klincz między głodem akceptacji a obroną autonomii (RSD i PDA)”